 |
Dlaczego nie lubię budyniowego wegetarianizmu Część 4 Wewnętrzne Przemiany
Z Elżbietą Margot Kosińską - specjalistką z dziedziny zdrowego żywienia,autorką wielu artykułów o candidzie, alergiach i nietolerancjach pokarmowych rozmawia Agnieszka Olędzka nr 92/kwiecień-maj 2004
Nasza planeta i ludzkie ciało są zbudowane z tych samych składników. Skutkiem skażenia środowiska na Ziemi jest zachwianie równowagi całej planety, co objawia się, na przykład, odstępstwem zjawisk klimatycznych od dawno ustalonego wzorca, czy kwaśnymi deszczami. Podobne zjawiska zachodzą w ludzkim ustroju i miliony ludzi na świecie – podobnie jak nasza Matka Ziemia – cierpią z powodu kwaśnych deszczów w ciele człowieka.
Agnieszka Olędzka: W ubiegłym numerze rozmawiałyśmy o instynktownym odżywianiu i jego dobroczynnym wpływie na zdrowie. Wcześniej zastanawiałyśmy się dlaczego nasze zbiorowe, a także indywidualne nawyki żywieniowe popychają nas ku jedzeniu tego, co nam szkodzi. Dzisiaj będziemy rozmawiać o polimorfizmie mikroorganizmów w naszym ciele. Nasz organizm jest miejscem bytowania milionów drobnoustrojów. Może to obecność w nas tych innych wpływa na nasze zachowania i nasze dietetyczne nawyki? Spróbujmy się trochę pousprawiedliwiać.
Elżbieta Sikorska: Można powiedzieć, że jesteśmy swoistą alchemiczną bazą, przyczółkiem dla wielkiej ilości różnych żyjątek. Z niektórymi z nich zapoznaliśmy się już na lekcjach biologii w szkole: z pasożytami , grzybami, bakteriami, wirusami. Ich obecność postrzegamy na ogół negatywnie, gdyż prawie zawsze jest ona związana z przykrymi konsekwencjami w postaci różnych dolegliwości. W naszym organizmie bytują także mikroorganizmy, których działanie nauka uznaje za pozytywne. Ich obecność pomaga w funkcjonowaniu organizmu, można nawet powiedzieć, że bez nich organizm by sobie nie poradził. Są to, na przykład, drobnoustroje bytujące w jelitach produkujące witaminę K , pomagające wchłaniać składniki pokarmowe oraz wspomagające naszą odporność.. Jednakże, jak pokazują najnowsze badania wykonane dzięki specjalnej aparaturze, inne pożyteczne twory , bez których nie możemy żyć, w pewnych warunkach mogą stawać się bardzo niebezpieczne. I to my sami stwarzamy im warunki do takiej zmiany.
Czyżbyś chciała powiedzieć, że my sami hodujemy, począwszy od poczęcia, bez żadnego zarażenia się niczym, różne niebezpieczne mikroby w naszym ciele?
Zdawałoby się, że jest to wielka herezja naukowa i gdy ktoś wygłasza takie twierdzenia, narażony jest na ogromny ostracyzm środowiska medycznego. Ale na szczęście, technika dostarczyła nam narzędzie, które to zjawisko pozwala zbadać i potwierdzić: mikroskopię w ciemnym polu, zwaną też testem na żywych komórkach. Jest to metoda polegająca na badaniu żywej kropli krwi za pomocą mikroskopu, obecnie sprzężonego z monitorem. Badana tak próbka oświetlona jest światłem padającym równolegle do szkiełka, na którym została umieszczona.
I cóż udało się dojrzeć w ciemnym polu?
Otóż już w 1916 roku bakteriolog, doktor Gunther Enderlein, który zajmował się drobnoustrojami wywołującymi tyfus, badając krew odkrył między czerwonymi krwinkami poruszające się maleńkie drobinki. Nie potrafił wyjaśnić tego zjawiska do czasu, gdy zetknął się z pracami Antione’a Bechampa z 1883 roku, w których naukowiec ten postulował, że komórki wszystkich zwierząt i roślin zawierają cząstki przypominające miniaturowe ziarenka i że cząstki te żyją nadal, choć same komórki giną. Dr Enderlein nazwał te białkowe cząstki endobiontami lub protitami. Według niego spełniały one rolę regulatorów w komórkach i płynach ciała. Badacz ten odkrył, że gdy środowisko biologiczne ustroju odbiega od normy, endobionty łącząc się zaczynają zwiększać swoje rozmiary i ulegać przekształceniom. Mówiąc wprost, endobionty nie są drobnoustrojami, którymi zakażamy się z zewnątrz, ale istnieją w organizmach wszystkich ssaków od chwili ich narodzin, egzystując tam symbiotycznie od czasu pradawnych er geologicznych. Dr Enderlein uważał, że endobionty przekształcają się do formy toksycznej dla organizmu gospodarza wtedy, gdy jego wewnętrzne środowisko biologiczne uległo zakłóceniu, a homeostatyczne procesy regulacyjne nie są dostatecznie wydajne. Wysnuł wniosek ( sprzeczny z obowiązującym ówcześnie w medycynie, ale także i dzisiaj po niemalże półwieczu ) że nasza krew wcale nie jest sterylna.
Obecnie obowiązujący światopogląd medyczny mówi, że jeżeli krew nie jest sterylna, to znaczy, że jest zakażenie we krwi i że spowodowały to bakterie, które trzeba bardzo szybko zniszczyć, usunąć ze krwi.
Okazuje się jednak, że krew z natury nie jest sterylna, w ogóle nic, co żywe nie jest sterylne. Otóż w naszej krwi bytują bardzo niewielkie twory, w porównaniu z nimi komórka jest olbrzymem. Twory te – jak już powiedziałam - profesor nazywał endobiontami, albo żywymi zarodkami roślinnymi. Endo – bo znajdują się wewnątrz krwi, a bionty – bo służą naszemu życiu. Uczestniczą one w przemianie komórkowej, stymulują nasze komórki do podziałów, do prawidłowej przemiany, do prawidłowego pobierania składników odżywczych itd. Czyli już na poziomie najmniejszej komórki jesteśmy z nimi w symbiozie. W ciemnym polu widać cały mikrokosmos, jeśli człowiek jest zdrowy widać tam mgławicę endobiontów, która się porusza, zmienia, oprócz tego gdzieniegdzie widać krwinkę białą i dużo erytrocytów. Natomiast o wiele rzadziej rozmieszczone są elementy białek czy układu odpornościowego. Ja, obserwując obraz swojej krwi, po prostu byłam zafascynowana, gdy na ekranie komputera wszystko drgało, przepływało, niemalże tańczyło. Tak prezentuje się zdrowa krew bezpośrednio po pobraniu jej z ciała. Ale dr Enderlein i jego następcy obserwowali taką krew o wiele dłużej... Po pewnym czasie coś zaczyna się dziać. Zmieniają się warunki: krew nie otrzymuje świeżej porcji tlenu ani składników odżywczych. Cała struktura zaczyna powoli obumierać, ale zanim do tego dochodzi, każdy ze składników krwi broni się najdłużej jak może. A największą siłę obronną mają właśnie te malutkie endobionty. Otóż w niekorzystnych dla siebie warunkach endobionty zmieniają swój charakter - żeby przeżyć, zbierają się do kupy. Przy zagrożeniu zaczynają działać zespołowo budując różne twory, które, nie mając wprawdzie błony komórkowej i jądra, w swoim działaniu i strukturze zaczynają coraz bardziej upodabniać się do komórek.
Czyli z przyjaciół przekształcają się we wrogów?
Dr Enderlein zaobserwował tak zwane cykloidy – rozwój form pierwotnych w trzech kierunkach. To, w jaką stronę pójdzie ten rozwój, uwarunkowane jest wieloma czynnikami. Endobionty potrafią rozwinąć się w różne formy patogenne w zależności od stopnia i rodzaju zaburzenia naszego środowiska wewnętrznego, tak samo poniekąd podyktowane jest to genetyką, gdyż niektóre typy łatwiej wytwarzają podłoża utleniające, inne typy podłoża redukcyjne. Endobionty broniąc się przed wszystkimi niekorzystnymi zmianami, mogą zmieniać się przez formy niepatogenne w kierunku form patogennych, czyli chorobotwórczych, na przykład aż do grzyba, który nazywa się Mucor racemosus. Inne formy przekształcają się w kierunku grzyba Penicilium, Aspergillus niger lub drożdżaka Candida.
Czyli, aby rozwinęła się w naszym organizmie candidoza, czy inne grzybice – choroby obecnie bardzo popularne - żeby zaczęła nas ogarniać pajęcza sieć grzybowa, wcale nie musimy się zarazić?
Niekoniecznie. Różne mikroorganizmy, bakterie, wirusy i grzyby są obecne w naszym środowisku wewnętrznym i zewnętrznym przez cały czas. Przeważnie są dla nas obojętne, a często nawet przyjazne – np. pierwotna, fizjologiczna forma Candidy wiąże metale ciężkie w naszych jelitach. Tak samo endobionty - są przyjaciółmi, dopóki nasze środowisko wewnętrzne jest fizjologiczne, zdrowe, natomiast jeżeli razem z pokarmem, czy inną drogą wprowadzimy do organizmu substancje, które będą dla niego trucizną, ponieważ zmienią zarówno pH organizmu, jak i inne ważne dla niego parametry, wpłyną na metabolizm, wówczas także zmieni się charakter endobiontów i zaczną one przekształcać się w wyżej zorganizowane formy.
Co może wpływać na te przemiany?
Najbliższa koszula ciału..; a więc największy wpływ ma niefizjologiczne odżywianie się, o czym permanentnie mówimy na łamach Wegetariańskiego Świata. Przy czym - czy zatruwamy się świadomie, czy nieświadomie - tego nasz organizm nie rozróżnia. Tak więc, nawet jeżeli mamy dobre chęci, jeżeli na przykład matka daje dziecku mleko - według zaleceń oficjalnej nauki i reklamy: pij mleko będziesz wielki - to endobionty nie zareagują na dobre chęci, tylko na te wszystkie warunki, które wytworzą się w organizmie po spożyciu tego produktu. Na szczęście, organizm, szczególnie dziecka, ma ogromne możliwości samooczyszczania się i naprawiania, tak więc jeśli jako bazę dostarczymy mu w końcu zdrowego, fizjologicznego pożywienia, prawdopodobnie sobie poradzi.
Czytelnicy mogą podejrzewać, że opowieść ta jest scenariuszem filmu science fiction.
W 1997 roku prof. Stanley B. Prusiner, neurolog i biochemik z uniwersytetu w Kalifornii, otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny za odkrycie prionów. Prof. Prusiner definiuje prion jako małą, białkopodobną, zakaźną cząstkę nie zawierającą materiału genetycznego w przeciwieństwie do znanych czynników zakaźnych, czyli bakterii i wirusów. W zwykłych warunkach priony są nieszkodliwe, lecz – podobnie jak endobionty – przekształcają się w duże, toksyczne, nieprzyjacielskie struktury białkowe, gdy ich środowisko biologiczne się pogarsza. Związek między odkryciami dr Enderleina i prof. Prusinera jest oczywisty. Podejście różni się ze względu na ogromną przepaść w technologii, przyrządach i metodach stosowanych na początku XX wieku, a obecnie. Różna jest również terminologia, ale odkrycia obu badaczy mają wiele wspólnego i trzeba je tylko odpowiednio zestawić, by odkryć dużą zbieżność.
Jak powiedział jeden z naukowców: Koncepcja ta jest niczym przeskok kwantowy w mikrobiologię XXI wieku, który można przyrównać do przesunięcia paradygmatu w fizyce, polegający na przejściu od nauki Newtona do poeinsteinowskiego stanu w tej dziedzinie. Podstawowe koncepcje bakteriologiczne będące wyrazem aktualnych trendów w medycynie są użytecznymi modelami w odniesieniu do typowych chorób zakaźnych, są jednak zupełnie bezużyteczne w wyjaśnianiu takich stanów chronicznych, jak rak czy choroba serca. Narodziły się hipotezy, że zmiany w wewnętrznym środowisku biologicznym ludzkiego organizmu polegające na wzroście jego kwasowości i powstawaniu większych ilości wolnych rodników mogą sprzyjać powstawaniu rezonansu elektronowego w prionach, które przekształcają się wtedy w większe nieprzyjazne cząstki; cząstki te obarcza się odpowiedzialnością za rozwój chorób chronicznych. Te szkodliwe priony, czy też zaawansowane stadia endobiontów wskazujące na toksyczne środowisko, obserwuje się często na fotografiach mikroskopowych w ciemnym polu jako duże, pałeczkowate twory.
Jakie wnioski można sformułować przy obserwacji krwi w ciemnym polu?
Na przykład, przy obserwacji krwinek czerwonych, których głównym zadaniem jest przenoszenie tlenu z płuc do pozostałych części ciała, u zdrowych osobników widzimy okrągłe i równo ukształtowane czerwone krwinki swobodnie pływają w osoczu. Jakże różnią się one od krwinek osoby cierpiącej z powodu chronicznego zmęczenia. Na podstawie takiej analizy możemy określić równowagę kwasowo-zasadową, poziom hiperproteinemii, czyli nadmiaru białka we krwi, stopień degeneracji krwi i być może także nadmiernego rozrostu grzybów.
Co to jest hiperproteinemia?
Hiperproteinemia jest to stan, w którym we krwi występuje nadmiar niskocząsteczkowego białka lub wolnych aminokwasów. W takim przypadku czerwone krwinki zlepiają się tworząc skupiska, zwane rulonami. Powierzchnia wszystkich czerwonych krwinek obdarzona jest zwykle ładunkiem dodatnim, wobec czego w normalnym stanie odpychają się one nawzajem i pływają pojedynczo, a cała ich powierzchnia jest wykorzystana do transportu tlenu. Jeżeli jednak we krwi jest nadmiar białka obdarzonego ładunkiem ujemnym, jego cząsteczki łączą się z czerwonymi krwinkami, które tracą swój ładunek i możliwość odpychania się wzajemnie. W ten sposób powstają skupiska krwinek pokrytych cząsteczkami białka. Takie krwinki mają ograniczoną zdolność przenoszenia tlenu. A więc, niewłaściwe trawienie wywołane alergią lub nietolerancją pokarmową, nieszczelne jelita, nierównowaga flory jelitowej lub po prostu namiar białka w spożywanych pokarmach może prowadzić do skupiania się czerwonych krwinek w rulony. Następstwem tego jest niedostateczne dotlenienie narządów i tkanek, co wywołuje zmęczenie, zwiększone ryzyko zatorów w układzie sercowo-naczyniowym, zaburzenia krążenia oraz zjawiska degeneracyjne w tkankach. Obecność rulonów czerwonych krwinek wskazuje również na obecność nie zmetabolizowanego białka w innych płynach ciała. Należy pamiętać, że w jamach ciała zawierających płyny ma miejsce wymiana materiału biochemicznego, a przenikalność rozpuszczonych substancji przez ściany jam jest odwrotnie proporcjonalna do stężenia białka. Z tego powodu nadmierna ilość białka upośledza transport materiału komórkowego przez ściany jam. Skutkiem takiego stanu jest zmniejszone utlenianie komórkowe, brak tlenu i zatrucie komórek przez toksyny metaboliczne, co prowadzi do występowania zmęczenia, przedwczesnego starzenia się i degeneracji komórek. Na fotografiach można też zaobserwować pseudokryształy, których wystąpienie jest nieodzownie związane z zaburzeniami występującymi w różnych częściach układu trawiennego, trzustce lub drogach żółciowych. Hiperproteinemia może również prowadzić do zaburzeń wynikających z demineralizacji, np. osteoporozy.
O osteoporozie oficjalna medycyna mówi, że jest to choroba spowodowana niedoborem wapnia.
To prawda, ale ten niedobór najczęściej występuje z powodu niemożności wchłonięcia lub zagospodarowania wapnia przez organizm, mimo że dostarczamy go pod dostatkiem. Tak więc wszelkiego rodzaju suplementy wapniowe nie skutkują, jeżeli nie jest zachowana równowaga pozostałych składników. Prześledźmy ten proces. Aminokwasy i niskocząsteczkowe białko posiadają ładunek ujemny i wiążą się z solami mineralnymi obdarzonymi ładunkiem dodatnim, co sprawia, że sole te nie mogą być wykorzystane przez organizm. Tak więc długotrwałe spożywanie nadmiaru białka może spowodować niedobór magnezu i wapnia w kośćcu i chrząstkach i jednoczesne odkładanie się wapnia w innych tkankach. Wapno odłożone w naczyniach krwionośnych powoduje ich sztywnienie i arteriosklerozę, czyli choroby serca, a złogi wapniowe w tkankach miękkich (np. w nerkach) zakłócają funkcjonowanie różnych narządów. Tak więc ciągłe suplementowanie wapniem w sytuacji, gdy organizm nie jest w stanie go właściwie spożytkować, bywa bardzo szkodliwe.
Patrząc na ten przykład można sformułować wniosek ogólny, że przyjmowanie wyizolowanych chemicznie witamin czy mikroelementów, bez ich całości pokarmowych może bardziej zaszkodzić niż pomóc w ogólnym funkcjonowaniu.
Na szczęście – jak już powiedziałam – organizm ma duże możliwości usuwania niekorzystnych składników, jeśli proces ich powstawania czy dostarczania do organizmu nie ma charakteru ciągłego. Generalnie odczyn pH w komórkach powinien być lekko alkaliczny i mieścić się w przedziale 7,28 – 7,45, co zapewnia normalne funkcjonowanie komórek. Aby utrzymać ten lekko alkaliczny odczyn, nadmiar kwasów musi być cały czas wydalany wraz z moczem. Istotnym źródłem odczynu kwaśnego organizmu jest proces fermentacyjny zachodzący w jelitach, a jego skutkiem jest wytwarzanie nadmiernej ilości kwasu mlekowego. Źródłem procesu fermentacyjnego jest m.in. spożywanie nadmiernej ilości cukrów oraz niewłaściwe połączenia pokarmowe. W organizmie osoby z nieprawidłową florą w jelitach w wyniku procesu fermentacyjnego powstaje z cukrów więcej kwasu mlekowego. Zjawisko to odgrywa znaczącą rolę w rozwoju permanentnej nadkwaśności u niektórych osób. Jeśli kwasowość jest zbyt duża, następuje mutacja i inwazja endobiontów na czerwone krwinki - powstają pałeczki bakteryjne. Gdy komórki nie otrzymują dostatecznej ilości tlenu, koniecznością staje się wówczas beztlenowa przemiana materii. W takich warunkach wzrasta wytwarzanie kwasu mlekowego, co sprzyja rozwojowi wyższych stadiów endobiontów. Wielkość pałeczkowatych tworów jest wprost proporcjonalna do stopnia toksyczności środowiska wewnętrznego.
Czyli – można powiedzieć – większość chorób powstaje na tle nierównowagi komórkowej. Spróbujmy prześledzić hipotetyczny rozwój choroby od pałeczkowatych tworów pojawiających się w komórce.
Gdy nerki, których zadaniem jest eliminacja z organizmu szkodliwych substancji, są przeciążone pracą, funkcję tę przejmują inne narządy. Chronicznie mocno kwaśny mocz może wywołać przewlekłe zapalenie pęcherza, infekcję narządów płciowych, ciągle podrażnienie prostaty. Natomiast żołądek będzie próbował pozbyć się nadmiaru kwasów uwalniając kwas solny również wtedy, gdy nie zachodzi potrzeba trawienia pokarmu, co stanie się przyczyną wrzodów żołądka i dwunastnicy. A skutkiem wydzielania przez skórę kwaśnego potu może być występowanie egzemy i podrażnień skórnych. Do wydzielania kwasów może być również zaangażowana błona śluzowa układu nosowo-oskrzelowego, co prowadzi do wytwarzania zwiększonej ilości wydzieliny oskrzelowej oraz lepkiego śluzu zatokowego z tendencją do nawracającego zapalenia oskrzeli lub zatok, a nawet astmy. Zespół podrażnionego jelita jest jeszcze jednym objawem nadkwaśności w układzie żołądkowo-jelitowym. Organizm uwalnia nadmiar kwasu również przez jelito cienkie, co mocno zakłóca końcowy etap trawienia białek i węglowodanów. Kwas ten może być zneutralizowany tylko wtedy, gdy w układzie jest dostatecznie dużo soli mineralnych i błonnika pokarmowego, z którymi może on się związać i być wydalony wraz ze stolcem.
Inny przykład przedstawia mechanizm powstawania niektórych schorzeń układu krążenia. Płytki krwi, odpowiedzialne za jej krzepliwość, uaktywniając się wydzielają zawartość swoich ziarnistości powodując przy tym miejscowe zwężenie naczyń krwionośnych. Płytki stają się przy tym lepkie i zaczynają agregować, tworząc skupiska posiadające zdolność całkowitego zablokowania nie tylko wąskich naczyń włosowatych, ale także naczyń o szerszym przekroju. Agregację (zlepianie) płytek obserwuje się często we krwi osób ze słabym krążeniem i z wysokim ciśnieniem krwi. Stan agregacji od łagodnego do średniego może być również skutkiem okresowego stresu. Natomiast silna agregacja płytek krwi grozi zablokowaniem naczyń krwionośnych, w tym powstania zakrzepu z zatorami i innych zaburzeń układu sercowo-naczyniowego. Znalezienie przyczyn tego stanu nastręcza wielu trudności, ale wiadomo już, że silną agregację płytek krwi wywołuje długotrwały stan zapalny, a czynnikami sprawczymi jest palenie tytoniu, nawracające infekcje, choroba nowotworowa, chroniczny stan stresu lub nadwrażliwy układ odpornościowy, który kojarzy się z alergią, nieszczelnymi jelitami oraz nadmierną obecnością drożdżaka Candida albicans w organizmie.
A’propos płytek krwi - jeszcze na początku dwudziestego wieku oficjalna nauka medyczna traktowała te twory jako nic nie znaczące śmiecie zawarte w osoczu..; czyli tak samo, jak do dziś traktuje endobionty.
Jakim pozytywnym przesłaniem możemy zakończyć tą rozmowę?
Może hasłem: Nasze zdrowie w naszej diecie? Możemy w dużej mierze uniezależnić się od chorób, lekarzy, całego medi-biznesu fizjologicznie odżywiając swój organizm. Niepotrzebne nam będą skomplikowane i kosztowne badania, które z racji różnego rodzaju promieniowania, czy wprowadzania chemicznych czynników do organizmu też mogą przykładać się do stanu nierównowagi. Nie usprawiedliwiajmy się tutaj niemożnościami spowodowanymi zatruciem środowiska naturalnego. Jest to przyczyna ważna, ale z punktu widzenia komórki bardziej pośrednia. Wszyscy propagatorzy leczenia na poziomie komórkowym twierdzą, że bez odpowiedniej diety nie ma zupełnie możliwości rozpoczęcia kuracji ku zdrowiu. Pierwsze kroki to: odstawienie mięsa, mleka, słodyczy, konserw, sztucznych tworów przemysłu spożywczego itp.. Niektórym lepiej posłuży zmiana stopniowa. Później organizm ma możliwość przejęcia dowodzenia i najczęściej z tej możliwości korzysta.
Rozmówczyni dziękuje bardzo P. Ewie Suskiewicz za udostępnienie tłumaczenia artykułu dot. testów na żywych komórkach.
Rozmowę będziemy kontynuować w następnym numerze WS. Autor: Agnieszka Olędzka
tematy pokrewne:
>>>> Żywią i bronią, czyli o kiełkach brokułów - Hipokrates mówił: Niech pożywienie będzie waszym lekarstwem i wygląda na to, że współczesna żywność funkcjonalna będzie spełniać te idee. Naukowcy pracują nad menu dla osób mających różne schorzenia. nr 84 styczeń-luty / 2003 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Wegetarianizm w Ajurwedzie - Cera, pogoda ducha, dobry głos, życie, wyobraźnia, szczęście, zadowolenie, tusza, siła, intelekt - wszystko to zależy od pożywienia. Charaka Samhita 27. 350 (starożytna księga ajurwedyczna) nr 65 styczeń-luty / 2001 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Zrozumieć swoje miejsce na ziemi... - Z doktor Czesławą Kamińską-Komańską - leczącą naturalnymi metodami witarianką - rozmawia Agnieszka Olędzka nr 61 lipiec-sierpień / 2000 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Dieta dla serca - Z doktorem Andrzejem Kaweckim - lekarzem pracującym w Stanach Zjednoczonych i zajmującym się tam medycyną prewencyjną i leczeniem chorób dietą, rozmawia Agnieszka Olędzka nr 58 marzec / 2000 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Amarantus - zboże XXI wieku - W czasach pokoju dodawano do niego miód. W czasie wojny - krew. Placki amarantowe z krwią jeńców wojennych, jedzone przy dźwiękach bębnów, dodawały męstwa wojownikom. nr 56 / UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> ORKISZ - zdrowe i smaczne zboże - Już starożytni znali i cenili sobie orkisz jako pokarm dający zdrowie, siłę, sprawność fizyczną, a nawet inteligencję. nr 90 grudzień 2003 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA… - czyli rzecz o ksylitolu - naturalnym słodziku, który nie tylko nie szkodzi, ale pomaga nr 90 grudzień 2003 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Jedz sezam - będziesz silny i wolny - Sezam od tysiącleci jest ważnym elementem kuchni Dalekiego i Środkowego Wschodu. nr 90 grudzień 2003 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> INULINA - biała, puszysta, słodka i... zdrowa... - ta biała, sproszkowana substancja stanowi doskonałą pożywkę dla przyjaznych szczepów mikroorganizmów, innymi słowy wykazuje właściwości prebiotyczne. nr 105 grudzień 2006 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Noni - niezwykły owoc - Wiele roślin nie tylko odżywia, ale i leczy. Jedną z nich, niewątpliwie, jest owoc NONI. nr 105 grudzień 2006 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Kombucha leczy Cesarzy - Legenda głosi, że w roku 414 naszej ery wędrowny lekarz z Korei o imieniu Kombu wprowadził się na dwór japońskiego cara Inkyo, który miał poważne kłopoty z żołądkiem. Za pomocą cudownego napoju Kombu uwolnił cara od cierpień i bólu. grudzień / 2006 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Korzeń Kuzu - znany jest ze swych niezwykłych właściwości pomocnych w zwalczaniu nałogów związanych z nadużywaniem alkoholu czy paleniem papierosów. grudzień / 2006 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Chlorella - alga z przeszłością i z przyszłością - W tym mikroskopijnym organizmie zamknięta jest niezwykła energia biologiczna. grudzień / 2006 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
>>>> Uroczyste otwarcie Żółtych Cesarzy w Grudziądzu i w Krakowie - maj-czerwiec 2010 UWAGA! Papierowy numer WS z tym artykułem jest jeszcze dostępny w naszym sklepie!
Znaleziono 14 artykuł związan z tematem .
|
 |